Nadchodzące Święta to niezwykły czas w roku. Po intensywnych miesiącach, w końcu możemy się zatrzymać, złapać oddech, zanurzyć się w rodzinną, ciepłą atmosferę. Szaleństwo przygotowywanych potraw potrafi odbić się dla nas czkawką – i to dosłownie. Kutia, pierogi, smażona ryba, sernik z rodzynkami, a na dokładkę śledzie w oleju, robione przez ciotkę. Po jednej kolacji czujemy się ociężali, pełni, odczuwamy zgagę i bóle, wynikające głównie z przejedzenia i ciężkostrawnych dań.

Dalecy jesteśmy od tego by rezygnować z tych przyjemności – w końcu to tylko trzy dni, a kluczem do balansu jest jak najszybszy powrót do racjonalnego żywienia. Dlatego, nie namawiamy do jedzenia w tym dniu sałaty – radzimy jedynie jak obniżyć kaloryczność znanych potraw, w bardzo łatwy i szybki sposób. Poniższe rady to zaledwie namiastka – usługi dietetyczne online to szeroka działka, w której takich trików jest cały bezlik.

Nie samym cukrem człowiek żyje

Słyszeliście określenie, że cukier (lub inaczej cukry proste) to „biała śmierć”? Nic dziwnego – jest to jeden z niewielu składników w naszej diecie, który nie ma żadnej, imponującej wartości odżywczej. Dostarczona przez niego energia jest mniej wartościowsza niż zbilansowany posiłek, na bazie węglowodanów, błonnika i białka. Odczuł to zapewne niejeden z Was – kiedy po posiłku zamiast chęci do działania, wybierał kanapę i popołudniową drzemkę. Z pewnością osoby chore na insulinooporność słyszały o „lepszych” zamiennikach tego dodatku. Sprawdź czy twój sernik, w tym roku, przynajmniej w części nie może opierać się na ksylitolu lub erytrolu. Naturalne słodziki mają niższy indeks glikemiczny i mniejsza kalorykę.

A może by tak…gotować?

Czy wiesz, że jedna łyżka masła ma około 75 kcal, a łyżka oleju 90 kcal? Oznacza to, iż jednym prostym ruchem, wszystkie twoje smażone potrawy, zyskują kilka zbędnych kalorii. Co więcej – to przez tłuste potrawy odczuwasz zgagę, ból wątroby, kolki albo nieprzyjemne poczucie ciężkości. Zastanów się, czy pierogi, które przygotowałaś, aby na pewno nie można ugotować w lekko osolonej wodzie, zamiast smażyć je na klarowanym maśle. Spróbuj takżer ugotować rybę po grecku na parze, rezygnując z tradycyjnego oleju roślinnego i panierki nasiąkniętej wspomnianym olejem.

Śledzie w oleju zastąp…

…no właśnie, czym? Śledzie to jedne z bardziej popularnych i tradycyjnych dań, które goszczą na naszym stole wigilijnym. Są na tyle klasyczne, że znajdziemy je również na Wielkanoc. Jako że Polacy nie jadają wystarczającej ilości ryb, jesteśmy dalecy od tego, aby ich całkowicie zabronić. Warto jednak nadmienić, iż śledzie często okraszone są sporą ilością oleju i ciężkostrawnej cebuli. Jedna, solidna porcja to ponad 300kcal. Na szczęście kaloryczność łatwo można zmienić – dodając np. jogurtu zamiast kolejnej porcji oleju słonecznikowego.

Barszcz bez cukru, a kutia z agawą

Barszcz sam w sobie kaloryczny nie jest. Szacuje się, iż ten domowo zrobiony, bez ulepszaczy, zapychaczy i chemicznych dodatków, ma około 35kcal w 200gramach. Kilka miseczek to wartość jednej porcji wyżej wymienionych śledzi. Nic tylko jeść! Gorzej, jeśli do zupy postanowimy dodać śmietany lub sporej ilości cukru. Naturalne buraki, nawet dosłodzone miodem, stanowią idealną bazę pod pikantny barszcz, który pić możemy do pierogów czy krokietów.

Kutia z kolei to niezwykle popularne danie, oparte głównie na bakaliach i miodzie. Tu mniejsza ilość orzechów (które owszem, są zdrowe, ale również niesamowicie kaloryczne) i syropu z ksylitolu, zamiast kolejnej porcji miodu, to rozwiązanie, pozwalające na obcięcie nawet 140kcal na porcję.